TESTUJ BEZPŁATNIE
już ponad 1800 firm
Ładunki na chłodnie - wolne pojazdy - magazyny chłodnicze
Przykładowe ładunki dostępne na platformie

KE sprawdzi niemieckie przepisy o pracy kierowców.

0

KE sprawdzi niemieckie przepisy o pracy kierowców.

Polska i Węgry interweniują w KE w sprawie nowych niemieckich przepisów, w świetle których firmy przewozowe miałyby płacić kierowcom podczas przejazdu przez ten kraj co najmniej 8,5 brutto € za godzinę. Bruksela potwierdziła, że otrzymała listy od polskich i węgierskich władz. Komisja Europejska przygląda się niemieckim przepisom o płacy minimalnej. Chodzi o ustawę, która weszła w życie na początku stycznia i budzi zaniepokojenie zwłaszcza wśród polskich przewoźników. Dotyczy to wszystkich pracowników w czasie ich zatrudnienia w Niemczech, niezależnie od tego, czy ich pracodawca ma swoją siedzibę w kraju czy za granicą. Według interpretacji Berlina ma to również zastosowanie do kierowców z firm transportowych spoza Niemiec. W praktyce każda firma transportowa, której samochód przejeżdżałby tranzytem przez terytorium naszego zachodniego sąsiada musiałby płacić swoim kierowcom dużo wyższe niż dotychczas wynagrodzenie.

To jednak nie wszystko. Niemieckie przepisy nakładają na firmy obowiązki zwiększające obciążenia biurokratyczne, w tym przedkładania „harmonogramu operacyjnego” i innych dokumentów dotyczących przejazdu. Za ich brak przewidziano wysokie kary. Stowarzyszenie Polskie Forum Transportu donosi, że polscy przewoźnicy są informowani przez niemieckich kontrahentów o obowiązku podpisywania oświadczenia przez kierowcę w sprawie otrzymywania wynagrodzenia minimalnego w wysokości co najmniej 8,5 euro za godzinę.

Polskę, która ma drugą największa flotę samochodów ciężarowych w całej UE, taka interpretacja przepisów uderza szczególnie mocno. Firmy z naszego kraju, a także innych państw Europy Wschodniej, mogą konkurować ze swoimi zachodnimi odpowiednikami niższymi stawkami dla kierowców. Nikt nie robi sobie tutaj zresztą złudzeń – konstruując przepisy w ten, a nie inny sposób, Niemcy prawdopodobnie chcieli skutecznie ochronić swój kraj przed coraz silniejszym zalewem zagranicznych, tańszych przewoźników, często dopuszczających się na przykład kabotażu.

Dlatego – jak wynika ze źródeł PAP – minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak, jeszcze w zeszłym roku wysłała pismo w tej sprawie do Komisji Europejskiej. Trafiło ono do komisarz odpowiedzialnej za transport Violety Bulc, komisarz ds. zatrudnienia i spraw socjalnych Marianne Thyssen oraz odpowiedzialnej za rynek wewnętrzny Elżbiety Bieńkowskiej. Wasiak wskazała na potencjalny negatywny wpływ niemieckich przepisów na europejski rynek przewozów drogowych. Jednak działaniami Berlina poruszone są też inne kraje UE m.in. Węgry i Rumunia. W Brukseli odbyły się już pierwsze konsultacje dyplomatów w tej sprawie. Rozmówca PAP podkreślił, że w czwartek z naszej inicjatywy w Brukseli odbędzie się spotkanie z udziałem przedstawicieli z Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii, Słowenii, Chorwacji, Litwy oraz Estonii.

PAP dotarł do informacji, że Komisja Europejska analizuje właśnie niemieckie przepisy pod względem zgodności z prawem unijnym. Możliwym jest, że w przyszłym tygodniu będziemy wiedzieli więcej na ten temat i okaże się, czy Komisja Europejska zaprowadzi Niemców przed Trybunał Sprawiedliwości UE, za naruszanie unijnych przepisów, czy może skonstruowali oni swoje przepisy na tyle sprytnie, że do niczego nie będzie można się przyczepić.

Źródło zdjęcia: wikimedia.orgCC BY-SA 3.0

Udostępnij

Zobacz jak działa platforma ofert transportu chłodniczego SmartFrigo


TESTUJ BEZPŁATNIE
dołącz do ponad 1800 firm
Chcesz być na bieżąco?
Zapisz się do newslettera
Imię: Email:
Error:
Nie, dziękuję.